
Często słyszymy od dorosłych w różnych sytuacjach, że dziecko jest „niegrzeczne”, gdy nie wykonuje poleceń, i „leniwe”, gdy nie chce się uczyć. I niewykluczone, że każdy z nas, będąc dzieckiem, choć raz usłyszał o sobie coś podobnego.
To są bardzo znajome sposoby myślenia. Przynoszą szybkie wyjaśnienie i chwilowe poczucie ulgi, bo wydaje się, że problem leży po stronie dziecka. A co, jeśli to nie jest cała prawda?
Co, jeśli za tym, co tak łatwo oceniamy jako „niegrzeczne” czy „leniwe”, kryje się coś znacznie głębszego, coś, co nie ma wiele wspólnego z charakterem dziecka, a znacznie więcej z jego układem nerwowym?
Zachowanie dziecka jako komunikat – teoria poliwagalna w praktyce
Teoria poliwagalna Stephena Porgesa pokazuje, że nasze zachowanie nie zaczyna się od świadomej decyzji ani od wyboru. Zaczyna się od stanu układu nerwowego i stamtąd wpływa na emocje, reakcje i to, co widzimy z zewnątrz.
Deb Dana w książce „Teoria poliwagalna w terapii” ujmuje to w ten sposób:
„Żyjemy opowieścią, która ma swój początek w naszym stanie autonomicznym, szlakami autonomicznego układu nerwowego jest przesyłana z ciała do mózgu, a następnie tłumaczona przez mózg na przekonania kierujące naszym codziennym życiem. Nasz umysł opowiada to, co wie nasz układ nerwowy. Najpierw doświadczamy konkretnego stanu, po nim następuje opowieść.”Deb Dana, „Teoria poliwagalna w terapii”.
Dziecko nie wybiera więc świadomie bycia „niegrzecznym”. Ono wyraża to, co dzieje się w jego ciele.
Teoria poliwagalna: jedno pytanie, które zadaje układ nerwowy dziecka
Autonomiczny układ nerwowy dziecka nieustannie skanuje otoczenie, daleko poniżej poziomu świadomości. Deb Dana opisuje ten proces następująco: układ nerwowy to nasz osobisty system nadzoru, zawsze czujny, zadający jedno pytanie: „Czy tu jest bezpiecznie?”
Proces ten, zwany neurocepcją, odbywa się bez udziału myślących części mózgu. Dziecko nie analizuje logicznie sytuacji. Ono czuje ton głosu dorosłego, napięcie w jego ciele, jego obecność lub jej brak. I na tej podstawie, zupełnie poza świadomością, decyduje, czy może być otwarte, czy musi się bronić.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak działa neurocepcja i co oznacza bezpieczeństwo dla układu nerwowego, przeczytaj: Regulacja układu nerwowego – o co w tym naprawdę chodzi?
Niegrzeczne dzieci – mobilizacja układu nerwowego, nie złośliwość
Kiedy układ nerwowy wykrywa zagrożenie, wchodzi w tryb mobilizacji, czyli walki lub ucieczki.
To, co obserwujemy jako „niegrzeczne zachowanie”: wygłupy, nadaktywność, sprzeciw, śmiech w nieodpowiednim momencie, podnoszenie głosu, krzyk, impulsywne reakcje, czasem także ostre słowa czy raniące komentarze, jest często właśnie wyrazem tego stanu.
To próba poradzenia sobie z napięciem. Próba regulacji.
Nie brak szacunku.
Z kolei to, co nazywamy „lenistwem”, brak motywacji, wycofanie, unikanie, może być przejawem zupełnie innego stanu układu nerwowego.
Kiedy dziecko nie czuje się bezpiecznie, jego system nie jest nastawiony na uczenie się, zapamiętywanie, kreatywność , rozwiązania czy współpracę. Przechodzi w tryb przetrwania. A wtedy dostęp do ciekawości, koncentracji i energii po prostu się zawęża.
To, co z zewnątrz wygląda jak brak chęci, bardzo często jest brakiem dostępu.
Układ nerwowy robi dokładnie to, do czego został stworzony, czyli chroni.
Może to być wycofanie, „odcinanie się”, unikanie zadań, trudność z rozpoczęciem działania. Czasem wygląda to jak opór wobec nauki, czasem jak brak zaangażowania.
Ale to nie jest decyzja.
To reakcja systemu, który nie ma wystarczającego poczucia bezpieczeństwa, żeby się otworzyć.
Co ważne, żadna z tych reakcji nie jest „zła”.
Bezpieczeństwo a uczenie się dziecka – teoria poliwagalna w praktyce
Dziecko może się uczyć, koncentrować i współpracować tylko wtedy, gdy jego układ nerwowy czuje się bezpiecznie. Kiedy tego bezpieczeństwa brakuje, uwaga się zawęża, ciało przechodzi w tryb przetrwania i nauka przestaje być dostępna. Nie dlatego, że dziecko nie chce – ale dlatego, że dosłownie nie może.
To samo dotyczy relacji z innymi dziećmi. Kiedy układ nerwowy jest w stanie zagrożenia, trudniej o kontakt, współpracę, empatię czy odczytywanie sygnałów społecznych. Pojawiają się konflikty, wycofanie albo impulsywne reakcje.
Dziecko, które nie czuje się bezpiecznie, nie tylko ma ograniczony dostęp do nauki, ma też ograniczony dostęp do bycia w relacji.
Rola dorosłego w regulacji dziecka – IFS i teoria poliwagalna
Tu pojawia się jeden z najważniejszych wniosków teorii poliwagalnej. Dzieci nie regulują się same. Regulują się w relacji. Teoria poliwagalna wskazuje na współregulację jako biologiczny imperatyw, potrzebę, która musi zostać zaspokojona, by podtrzymać życie.
Oznacza to, że dorosły, świadomie lub nie – albo pomaga dziecku wrócić do równowagi, albo pogłębia jego dysregulację. Kiedy opiekun podnosi głos, wywiera presję, krytykuje, krzyczy, naciska, układ nerwowy dziecka odbiera to jako zagrożenie relacyjne. A wtedy nie ma już dostępu do współpracy, pojawiają się reakcje przetrwania. Im więcej presji, tym mniej kontaktu.
To nie znaczy, że mamy nie reagować, tłumaczyć wszystko i pozwalać na wszystko.
Chodzi o świadomość.
O zobaczenie, że kiedy patrzymy na dziecko przez pryzmat „niegrzeczności”, złościmy się, krytykujemy czy zawstydzamy, to bardzo rzadko prowadzi do prawdziwej zmiany. Może przynieść efekt, ale najczęściej jest to efekt oparty na lęku. Dziecko zaczyna się dostosowywać, bo się boi. Staje się posłuszne, ale traci kontakt ze sobą.
Z zewnątrz może wyglądać na „grzeczne”. W środku często jest napięte, niepewne i mniej swobodne w byciu sobą.
To, czego naprawdę potrzebuje, to nie brak granic, ale ich bezpiecznej formy.
IFS: każda część dziecka ma dobrą intencję
Podejście Internal Family Systems (IFS) patrzy na to samo zjawisko z innej strony i doskonale uzupełnia perspektywę poliwagalną.
Richard Schwartz, twórca IFS, formułuje to w ten sposób „Nie ma złych części – są jedynie dobre części uwięzione w złych rolach. Nigdy nie spotkałem części, której ostatecznie nie polubiłem. Nawet te pozornie demoniczne, kiedy podchodziłem do nich z nieosądzającą ciekawością, ujawniały powody, które zmusiły je do przyjęcia tych ról.” Richard Schwartz, „Skuteczna terapia IFS”
Patrząc na dziecko przez ten pryzmat: „wygłupianie się” to część regulująca napięcie, „lenistwo” to część chroniąca przed przeciążeniem, „nieposłuszeństwo” to część broniąca autonomii i poczucia sprawczości.
Jay Earley dodaje: „Wszystkie części mają pozytywną intencję. Jedynym sposobem na zmianę destrukcyjnego zachowania jest poznanie danej części z akceptującego miejsca i odkrycie, co próbuje dla mnie zrobić.” Jay Earley, „Autoterapia’’.
Żadna z części nie jest problemem do wyeliminowania. Każda próbuje pomóc – najlepiej, jak potrafi.
Jeśli zastanawiasz się, jak zacząć pracę z własnymi częściami, zapraszam tutaj: Jak rozpoznać swoje części – pierwsze kroki w pracy w podejściu IFS
Jak wspierać dziecko zamiast je oceniać – zmiana perspektywy (IFS i teoria poliwagalna)
Zamiast pytać „Dlaczego ono jest niegrzeczne?” lub „Dlaczego ono jest leniwe?” — możemy zapytać: „Czy ono czuje się bezpiecznie?” „W jakim stanie jest jego układ nerwowy?” „Co ta część próbuje regulować?”
A inne kluczowe pytanie to: „Jak naprawdę możemy wspierać nasze dzieci?” I czym my sami potrzebujemy się zająć w sobie, żeby to było możliwe?
To nie jest pobłażliwość ani rezygnacja z granic. To zmiana perspektywy, która otwiera kontakt, zamiast go zamykać.
Podsumowanie: niegrzeczne dzieci czy układ nerwowy w stresie?
Dzieci nie potrzebują więcej kontroli. Potrzebują bezpieczeństwa, relacji i współregulacji. Zarówno teoria poliwagalna, jak i podejście IFS mówią to samo. Zachowanie dziecka to nie charakter. To komunikat systemu, który robi wszystko, by przetrwać i wrócić do równowagi.
Zadaniem dorosłego nie jest naprawianie. Jest być na tyle wyregulowanym, żeby układ nerwowy dziecka mógł poczuć się bezpiecznie i mieć dostęp do swoich zasobów, do pewności siebie, ciekawości i naturalnej chęci uczenia się.
