logo-jak-jest-teraz-preloader
0%

Internal Family Systems: żałoba, zmiana i odrodzenie w życiu.

Droga - Internal Family Systems

Śmierć nie zawsze dotyczy końca życia.
Czasem dotyczy końca jakiegoś etapu, roli, relacji, sposobu, w jaki dotąd widzieliśmy siebie.
Każda głęboka zmiana – nawet ta, na którą długo czekaliśmy – niesie w sobie coś z żałoby.

W podejściu Internal Family Systems (IFS) możemy spojrzeć na żałobę jak na ruch wewnętrznego systemu części.
Nie tylko emocji, ale wewnętrznych głosów, które próbują się odnaleźć w nowej rzeczywistości.
Każda z nich reaguje inaczej – jedna nie dowierza, inna się buntuje, kolejna szuka sposobu, by odzyskać równowagę, a inna po prostu się poddaje.

Śmierć, nawet symboliczna, zawsze dotyka tego, co znane.
A kiedy znane znika, w środku porusza się wiele części, które próbują nas ochronić.

Etapy żałoby w ujęciu Internal Family Systems

Psycholożka Elisabeth Kübler-Ross opisała pięć etapów żałoby: zaprzeczenie, złość, targowanie się, depresję i akceptację.
Z perspektywy IFS można zobaczyć, że w każdym z tych etapów uaktywniają się inne części systemu.
Czasem wracają falami, czasem występują obok siebie.
Nie ma tu błędu ani reguły.
To po prostu naturalna dynamika wewnętrznego świata, który próbuje znaleźć nową równowagę po stracie.

Część, która zaprzecza

Na początku często pojawia się część, która nie chce przyjąć tego, co się stało.
To ta, która mówi: „to niemożliwe”, „to się nie dzieje naprawdę”.
To część ochronna.
Dzięki niej możemy przez chwilę odsunąć ból, którego nie da się jeszcze unieść.

W IFS nie próbujemy jej zmieniać ani przekonywać.
Zamiast tego zauważamy: „aha, pojawiła się część, która nie może jeszcze tego przyjąć”.
Sprawdzamy czego potrzebuje i dziękujemy jej, że dba o nasz system w taki sposób, jaki potrafi.

Część, która się złości

Złość to energia, która mówi: „to niesprawiedliwe”.
Czasem kieruje ją w stronę innych, czasem przeciwko sobie, a czasem po prostu w powietrze.
Pod spodem często kryje się ból – część, która nie potrafi pogodzić się z utratą, krzyczy, żeby ktoś ją usłyszał.

Ta część potrzebuje przestrzeni.
Nie po to, by ją uspokajać, ale by mogła wyrazić swój bunt i żal.
Kiedy czuje się przyjęta, często mięknie, ustępując miejsca smutkowi i ciszy.

Część, która próbuje wszystko naprawić

W pewnym momencie może pojawić się część, która chce się „dogadać” z rzeczywistością.
Mówi: „może gdybym zrobiła coś inaczej…”, „jeśli to zrozumiem, to już nie będzie tak boleć”.
To część, która próbuje odzyskać poczucie wpływu.
Nie umie jeszcze puścić, więc próbuje znaleźć sens, rozwiązanie, sposób, żeby wszystko wróciło.

Z poziomu IFS widać w niej coś bardzo ludzkiego – próbuje utrzymać kontakt z tym, co znika.
Dopiero kiedy czuje, że nie musi już niczego kontrolować, zaczyna się rozluźniać.

Część, która opada z sił

Bywa, że po wszystkich próbach przychodzi zmęczenie.
Część, która wcześniej działała, teraz nie ma już siły.
Pojawia się smutek, pustka, czasem rezygnacja.

To moment, w którym coś w środku naprawdę się kończy.
I choć może się wydawać, że to koniec wszystkiego, często to właśnie początek czegoś nowego.
W ciszy żałoby pojawia się przestrzeń, której wcześniej nie było.

Ta część nie potrzebuje, żeby ją „wyciągać z dołka”.
Potrzebuje, żeby ktoś był obok.
Bez słów. Bez rad. Po prostu z obecnością.

Część, która zaczyna ufać

Z czasem pojawia się coś innego.
Nie zawsze można to nazwać akceptacją.
To raczej chwile, w których napięcie w systemie zaczyna się rozluźniać.
Nie dlatego, że wszystko się ułożyło, ale dlatego, że przestaliśmy walczyć z tym, co jest.

To moment, w którym True Self staje się bardziej obecne.
Ciekawość, spokój, wdzięczność – nawet jeśli wciąż jest smutek.
Części, które długo trzymały napięcie, zaczynają czuć, że mogą odpocząć.
Nie muszą już chronić, kontrolować ani zaprzeczać.

To nie jest koniec żałoby.
To raczej nowa jakość obecności.

Śmierć i odrodzenie w życiu codziennym w modelu Internal Family Systems

Proces żałoby nie dotyczy tylko fizycznej śmierci.
W pewnym sensie przechodzimy przez niego za każdym razem, gdy coś w naszym życiu się kończy.
Gdy zmieniamy pracę, kończymy relację, wyprowadzamy się, zostawiamy dawny sposób myślenia.

Każda zmiana, nawet jeśli jest dobra i potrzebna, niesie w sobie małą śmierć.
I jeśli pozwolimy sobie ją przeżyć, może stać się początkiem transformacji.

W podejściu IFS to właśnie świadoma obecność przy swoich częściach sprawia, że coś w środku zaczyna się porządkować.
Nie dlatego, że je zmieniamy, ale dlatego, że dajemy im przestrzeń, by same się zmiękczyły.

Podsumowanie – żałoba i zmiana w Internal Family Systems

Żałoba, w każdej swojej formie, to proces spotkania z tym, co się kończy.
Nie ma jednej drogi, ani jednej kolejności.
Czasem te same emocje wracają po miesiącach, a innym razem pojawia się cisza, której nie da się wytłumaczyć.

To, co pomaga, to obecność i zaufanie.
Zaufanie, że nawet jeśli coś w nas umiera, w tej samej chwili coś innego zaczyna się rodzić.
Że w środku, pod wszystkimi reakcjami i emocjami, jest miejsce, które nie znika.
True Self – spokojne, współczujące, nienaruszone przez żaden koniec.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, na temat modelu Internal Family Systems, przeczytaj wpis ,,NA CZYM POLEGA PODEJŚCIE IFS”

Przewijanie do góry