
Wszyscy chcemy być szczęśliwi.
Wkładamy w to dużo energii, pracy nad sobą, refleksji, terapii, rozwoju.
A jednak często czujemy, że coś wciąż stoi na przeszkodzie. Jakbyśmy próbowali iść do przodu, ale z niewidzialnym oporem.
Bardzo często tym, co działa w tle, jest wewnętrzny krytyk.
Nie zawsze go słyszymy wyraźnie. Często funkcjonuje w martwym polu widzenia.
Jest jak cichy komentarz do wszystkiego, co robimy.
Jak napięcie, które nie pozwala odetchnąć do końca.
Dopóki nie zwrócimy na niego uwagi, trudno naprawdę poczuć ulgę.
Wewnętrzny krytyk w trybie domyślnym
Wewnętrzny krytyk działa często w trybie domyślnym.
Towarzyszy nam, gdy podejmujemy decyzje, zaczynamy coś nowego, odpoczywamy, próbujemy być sobą.
Może objawiać się jako:
– ciągłe poprawianie siebie,
– dążenie do perfekcji,
– lęk przed działaniem,
– bezsenne noce,
– poczucie, że „ciągle za mało”.
Nie zawsze brzmi jak jawna krytyka.
Czasem to tylko napięcie w ciele.
Czasem poczucie winy bez wyraźnego powodu.
Czasem niechęć do zrobienia kolejnego kroku.
Dlaczego próby pozbycia się wewnętrznego krytyka nie działają
Kiedy zaczynamy zauważać ten głos, bardzo często pojawia się impuls, żeby się go pozbyć.
Uciszyć. Naprawić. Uzdrowić. Przestać słuchać.
Pojawiają się części, które mówią:
„Nie powinnam tak o sobie myśleć.”
„Muszę przestać się krytykować.”
„To mnie blokuje.”
To zrozumiałe.
Ten głos potrafi być bardzo bolesny.
Problem polega na tym, że lęk przed krytykiem nie sprawia, że on znika.
Często dzieje się odwrotnie.
Zostaje zepchnięty głębiej i zaczyna działać z ukrycia.
Daje o sobie znać w inny sposób.
Przez napięcie lub ciągłe poczucie, że coś jest nie tak.
Skąd bierze się wewnętrzny krytyk w podejściu IFS
W podejściu IFS wewnętrzny krytyk jest jedną z części.
Częścią, która nie pojawiła się bez powodu.
Bardzo często używa słów, które słyszeliśmy kiedyś od ważnych dla nas osób.
Rodziców. Nauczycieli. Autorytetów.
To głos, który został uwewnętrzniony.
Kiedyś miał chronić:
– przed odrzuceniem,
– przed wstydem,
– przed karą,
– przed byciem „niewystarczającą/ym”.
Używa metod, które zna.
Nawet jeśli dziś są raniące.
Jak praca z częściami wg IFS pomaga odzyskać empatię, granice i świadomośćpierwsze kroki w IFS
A jeśli wewnętrzny krytyk nie jest taki straszny
To moment, który bywa bardzo trudny.
Bo żeby naprawdę spotkać się z krytykiem, trzeba najpierw zobaczyć części, które się go boją.
Części, które mówią:
„Jak go dopuścimy, to przejmie kontrolę lub będzie jeszcze gorzej.”
„Jak go posłuchamy, to przytłoczy, zamrozi albo będzie za trudno.”
IFS zaprasza, by najpierw zobaczyć właśnie te części.
Nie iść na siłę do krytyka.
Nie otwierać drzwi, gdy w środku jest za dużo lęku.
A potem, krok po kroku, z ciekawością zapytać:
Czego ten głos naprawdę chce?
Co próbuje dla mnie zrobić?
Przed czym mnie chroni?
Bardzo często pod ostrym tonem kryje się troska.
Nieumiejętna, przestarzała, ale troska.
Co się zmienia, gdy zaczynamy słuchać wewnętrznego krytyka
Dopóki krytyk nie czuje się wysłuchany, będzie krzyczał z ukrycia.
Im bardziej próbujemy go uciszyć, tym bardziej się nasila.
Kiedy zaczynamy go słuchać z miejsca obecności, coś się zmienia.
Nie od razu…
Ale stopniowo:
– jego ton zaczyna być mniej ostry,
– pojawia się więcej przestrzeni,
– napięcie w ciele się zmniejsza,
– decyzje przestają wynikać z przymusu.
Nie dlatego, że krytyk znika, ale dlatego, że czuje się wysłuchany, zobaczony i nie musi rządzić z ukrycia.
Wewnętrzny krytyk w IFS a odpowiedzialność za siebie
Praca z krytykiem nie jest ucieczką od odpowiedzialności.
Nie jest usprawiedliwianiem trudnych zachowań.
Jest wzięciem odpowiedzialności na głębszym poziomie.
Za to, co dzieje się w środku.
Za mechanizmy, które działają automatycznie.
Kiedy widzimy swoje części, odzyskujemy wybór.
Możemy reagować inaczej. Nie z lęku czy z wewnętrznej presji,
ale z miejsca większej świadomości.
Wewnętrzny krytyk jako zaproszenie do relacji – podsumowanie
Wewnętrzny krytyk nie jest wrogiem, którego trzeba pokonać.
Jest częścią, która niesie historię.
Dopóki go nie widzimy, działa w tle i steruje nami po cichu.
Kiedy zaczynamy go zauważać, słuchać i rozumieć, przestaje przejmować stery.
Praca z krytykiem w IFS to nie walka.
To zaproszenie do relacji.
Do spotkania z tym, co kiedyś miało nas chronić.
I często właśnie tam zaczyna się prawdziwa ulga.
Wewnętrzny krytyk często pojawia się tam, gdzie granice zostały przekroczone. Albo tam, gdzie nigdy nie miały szansy się ukształtować. Jeśli chcesz zobaczyć, jak IFS wspiera stawianie granic bez walki, zajrzyj do artykułu ,,Granice w IFS – dlaczego tak trudno powiedzieć NIE’’.
